Biuletyn OIL-W

58. Kol. Antoni Krupnik odchodzi na emeryturę_10.07.2017

Przedstawiam poniżej podziękowania od Kol. Antosia Krupnika, jakie skierował do lekarzy weterynarii oraz Starosty strzeleckiego, w związku z odejściem na emeryturę. Z deklaracji, którą złożył 17 lipca 2017 r. podczas uroczystego pożegnania w Opolu, wynika, że nadal będzie czynnie działał w naszej Izbie. A należy wspomnieć, iż nie tylko zakładał Samorząd Weterynaryjny na opolszczyźnie, ale był również Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej IV kadencji, Przewodniczącym i Zastępcą Przewodniczącego Sądu Okręgowego V i VI kadencji, a obecnie jest członkiem Rady Opolskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej.

Gratulujemy Koledze pięknej samorządowej karty, życzymy zdrowia i dziękujemy za tworzenie etosu lekarza weterynarii.

Marek Wisła

prezes OIL-W

Kol. Antoni Krupnik

 

Strzelce Opolskie 10 lipca 2017 r.

                                                                                                     

Moi Przyjaciele

Koleżanki i Koledzy Lekarze Weterynarii

W dniu dzisiejszym przechodzę na emeryturę !!!!. ….. .Wysyłam tego e-maila ostatni raz jako Powiatowy Lekarz Weterynarii.

No cóż…. Wszystko ma swój początek i koniec  ….., „co było nie wróci i szaty rozdzierać na próżno, a jednak mi żal, że …” (B. Okudżawa).

Pracę w  Strzelcach Opolskich  rozpocząłem  już od  jednego z etapów  stażu   01.06.1975 roku….., pracując jako lekarz weterynarii, klinicysta, głównie w Stadninie Koni w Strzelcach Opolskich, od 1998 roku jako inspektor w PIW w Strzelcach Opolskich, od 2000r.  jako z-ca PLW a od 07.04.2014 roku jako PLW w Strzelcach Opolskich.

W tym momencie serdecznie dziękuję wszystkim tym,  z którymi    było mi dane współpracować, być razem, zaprzyjaźnić się, uwierzyć, że „świat nie jest taki zły” że są na nim wspaniali, życzliwi ludzie  …….do których Was też zaliczam …..

Mam pełną świadomość  moich  niedoskonałości. Przepraszam jeśli w różnych sytuacjach życiowych,  zawodowych  komuś sprawiłem przykrość, czy nawet nieświadomie kogoś skrzywdziłem: mea culpa, mea maxima culpa   …...

Mam krytyczną ocenę niektórych moich  zachowań, mojej postawy.  Z jednej strony, zgodnie  z maksymą Emanuela Kanta   mam poczucie dobrze przeżytego życia  polegającego na sumiennym  wypełnianiu wszelakich obowiązków, mieszczę się też, w moim mniemaniu, w pojęciu dobrego życia wg Platona (dobre życie to rozumne życie)  czy też częściowo we wzorcu mędrca stoików  (nie warto angażować się w sprawy, na które i tak nie mamy wpływu)…., z drugiej strony mam świadomość moich wad, czasem  pozorny brak zdecydowania, „wycofania”. Takim wymownym przykładem jest brak przyjęcia zaszczytnej  propozycji zostania WLW.

Pokrótce postaram się „usprawiedliwić”. Dostałem darmo biblijne „talenty” od Boga, które nie zakopałem, ale systematycznie  rozwijałem. W X i XI klasie LO otrzymywałem stypendium za wyniki w nauce, okazało się, że najlepiej zdałem egzamin wstępny na studia, które ukończyłem jako Primi Inter Pares z nagrodą Rektora, po egzaminach z Farmakologii na czwartym roku, dostałem propozycje pracy naukowej u Profesora  Garbulińskiego, byłem zafascynowany w zdobywaniu wiedzy z pogranicza biochemii, fizjologii i farmakodynamiki, sprawiało mi to ogromną  radość i zarazem łatwość w przyswajaniu  wiedzy.  Idei tej podporządkowałem  moje wszelkie plany w tym i rodzinne. W czasie studiów byłem cały czas starostą grupy, starostą roku ds. spraw nauki  oraz w drugiej połowie studiów  szefem Komisji Nauki Rady Wydziałowej i członkiem Komisji Nauki  Rady Uczelnianej ZSP ….. Byłem też jednym z głównych  organizatorów Absolutorium na zakończenie Studiów …. Do scenariusza „absolutorium” należała również Msza św. Dziękczynna, którą mieliśmy w Katedrze we Wrocławiu w dniu 06.02.1975 r. o godzinie 8:00. Była pełna Katedra: absolwenci, rodzina, nauczyciele akademiccy, znajomi itd. Po uroczystej Mszy św. (większość na piechotę), udaliśmy się na część oficjalną zakończenia  do Filharmonii Wrocławskiej (aula UW była w remoncie). W poniedziałek rano t.j. 08.02.1975 roku  dostałem telefon z dziekanatu  o pilne wstawiennictwo do Pana Dziekana Balbierza. W obecności  Pana Prof. Garbulińskiego  oświadczono mi, że Komitet Wojewódzki Partii we Wrocławiu od swoich służb otrzymał informacje, że nasz przemarsz z Katedry do Filharmonii został potraktowany jako manifestacja, zażądano ukarania organizatorów. Wszyscy koledzy „szli w teren” jedynie ja chciałem pracować na Uczelni  stąd powiedziano mi, że „nie mogę być przyszłym nauczycielem, wychowawcą   młodzieży”, po prostu nie ma dla mnie miejsca na Uczelni. Dano mi szansę złożenia samokrytyki, odkupienia swoich win przez zaangażowane  służenie przewodniej sile narodu. Na to ze względów dla mnie oczywistych nie mogłem się zgodzić ……. W mojej sprawie, mocno stał w obronie i był bardzo zaangażowany, ówczesny rektor ds. nauki Prof. Wachnik oraz Prof. Garbuliński; niestety szklany sufit był nie do przebicia ….. Koledzy rozjeżdżali się do domów, do pracy  a ja zostawałem pełen bólu, bezsilności, poczucia krzywdy jakiej doznałem, sam….. Mentalnie wtedy byłem bliski idei  cyników ( jego przedstawiciela Diogenesa „... świat i ludzie są  w założeniu źli …” ). Pierwszy, który mi podał „rękę”, na początku kwietnia 1975 r., był ówczesny sekretarz komitetu uczelnianego partii Pan docent Karol Marcinkowski „nic pan nie wskóra, proszę jechać w teren i przyjechać do mnie za jakichś czas, mogę być  promotorem pana pracy doktorskiej „ ….  i rzeczywiście za trzy lata zjawiłem się u niego …... Wspaniały człowiek !!!!! …

Wyjechałem z Wrocławia pokiereszowany, „przetrącony”, z utratą zaufania do ludzi,   z postanowieniem, że nigdy w życiu nie będę zawdzięczał czegokolwiek, w szczególności  swojej „kariery zawodowej”  żadnej władzy …., starałem się tej idei  być wierny …

Przepraszam za tą moją  „wiwisekcję” …. Trauma którą  przeżyłem w 1975 roku, zostawiła w mojej osobowości niezatarte piętno ….. mające następowe konsekwencje.

Tak jak „wyleczony  alkoholik” do końca swoich dni nim pozostanie tak i ja pomimo,   że wmawiam sobie co było nie wróci i szaty rozdzierać na próżno to zawsze z tyłu głowy pojawia się to a jednak mi żal, że …

Dawno wybaczyłem ludziom, którzy „zasłużyli” się w mojej sprawie, ulżyło mi, choć do dziś „zapala  się we czerwona lampka” gdy ktoś wychwala dawny system polityczny.

Zawsze będę wdzięczny wszystkim tym, którzy dają mi możliwość  trwania w wierze, że świat pomimo swej brutalności, jest pełen, życzliwych ludzi.

Wasz Kolega

Antek Krupnik

Pan Józef Swaczyna

Starosta Strzelecki

W dniu dzisiejszym przechodzę na emeryturę !!!!. ….. .Wysyłam tego e-maila ostatni raz jako Powiatowy Lekarz Weterynarii.

No cóż…. Wszystko ma swój początek i koniec  ….., „co było nie wróci i szaty rozdzierać na próżno, a jednak mi żal, że …” (B. Okudżawa).

Pracę w  Strzelcach Opolskich  rozpocząłem  już od  jednego z etapów  stażu   01.06.1975 roku….., pracując jako lekarz weterynarii, klinicysta, głównie w Stadninie Koni w Strzelcach  Opolskich, od 1998 roku jako inspektor w PIW w Strzelcach Opolskich, od 2000 roku  jako zastępca PLW, a od 07.04.2014 roku jako PLW w Strzelcach Opolskich.

W tym momencie serdecznie dziękuję  wszystkim  tym,  z którymi    było mi dane współpracować, być razem, uwierzyć, że „świat nie jest taki zły” że są na nim wspaniali, pełni pasji, wrażliwości społecznej ludzie  ……, do których Was  też zaliczam …..

Mam pełną świadomość  moich  niedoskonałości. Przepraszam jeśli w różnych sytuacjach życiowych,   zawodowych  komuś sprawiłem przykrość …... 

W    moim zawodowym działaniu, które zawsze traktowałem jako pewnego rodzaju służbę ludziom, kierowałem się starą łacińska maksymą „sanitas animalium pro salute homini” (przez zdrowie zwierząt dla zdrowia ludzi). Mam w pamięci nie tylko  zwierzęta, którym udało mi się pomóc, ale   przede wszystkim   szczęśliwe twarze ich właścicieli. Zwierzęta te oprócz swojej  wartości materialnej miały wielokrotnie cenniejszą wartość wynikająca z wzajemnej więzi emocjonalnej …...

W drugim etapie pracy zawodowej pracując w Inspekcji Weterynaryjnej starałem się  realizować zasady i przepisy prawa weterynaryjnego  mające wpływ na bezpieczeństwo zdrowia publicznego  ludzi i zwierząt, współpracując  twórczo z Panem Starostą  wraz ze współpracownikami oraz Powiatową Inspekcją Sanitarną, Powiatową Strażą Pożarną, Komendą Powiatową Policji, Biurem Powiatowym  Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Terenowym Ośrodkiem Doradztwa  Rolniczego, PKS Strzelce Opolskie S. A.,  Redakcją Strzelca Opolskiego, Redakcją Gazety Powiat Strzelecki, Redakcją Informatora Strzeleckiego   oraz Burmistrzami i Wójtami wraz ze współpracownikami, a także  z wieloma  innymi Instytucjami i Osobami. Za tę współpracę, za współodpowiedzialne rozumienie  zadań  serdecznie dziękuję. Współpraca z Wami  to była Wielka Przyjemność. Czuję się spełniony zawodowo, rodzinnie, mając tylu przyjaciół, znajomych w pełni odpowiedzialnie mówię  z dumą „Moje Strzelce”, które też w jakiejś minimalnej  formie kształtowałem ……. Zawsze będę wdzięczny wszystkim tym, którzy dają mi możliwość  trwania w wierze, że świat pomimo swej brutalności, jest pełen życzliwych ludzi.

            Z wyrazami Najwyższego Szacunku    

                                                          Dr n. wet.  Antoni Krupnik

 

Licznik

Odsłon artykułów:
217599
Joomla Templates - by Joomlage.com